Menu główne
Ciekawe strony

Kawały o mężu i żonie

********************************

- Dlaczego Islam zakazuje picia? - Kwestia zachowania gatunku. Wyobraź sobie, przychodzisz do domu pijany, a tam stado żon z wałkami..

Przychodzi żona do domu i mówi do męża: - Kochanie! spotkałam się dzisiaj na skrzyżowaniu z Baśką. - A co mnie obchodzą wasze babskie sprawy - To dobrze ale blacharz mówi, że samochód będzie dopiero za 2 tygodnie.

- Słyszałem, że nauczyłeś swoją żonę grać w pokera? - No, to był super pomysł! Wczoraj wygrałem od niej połowę swojej pensji.

Mąż wraca do domu i mówi do żony: - Kupiłem kasety video. - Po co Ci kasety video, skoro nie mamy odtwarzacza? - pyta żona. - A czy ja Ciebie pytam, po co Ty biustonosze kupujesz? - odpowiada mąż

Żona do męża siedzącego jak zwykle przed telewizorem. - Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Odchodzę od Ciebie! Mąż odrywa wzrok od telewizora i mówi: - A ta zła?

Przychodzi kobieta do hotelu: - Mąż zamawiał tu na dzisiaj pokój... - Na jakie nazwisko? - Nowak... Nowacki... czy jakoś tak.

Mąż wraca nad ranem do domu. W drzwiach wita go żona: - Oj Ty mój biedaku... Znowu całonocne zebranie? - No... - Daj płaszcz... Masz szminkę na policzku... zaraz > wytrzemy... pewnie znowu ta stara księgowa wycałowała cię w pracy - No... - Masz też szminkę na kołnierzyku... pewnie ktoś cię > brudził w autobusie... nie przejmuj się - No... - Ściągaj te łachy i kładź się spać. Musisz odpocząć > biedaku... - No... - Jesteś podrapany na plecach... Znowu wpadłeś na ten krzak przed domem - No.... - Stefan! Ty masz na sobie damskie majtki! - No to teraz kombinuj...

Autobus wycieczkowy zbliża się do granicy. - Piwo! Sikanie! - po raz któryś z rzędu rozochoceni pasażerowie zmuszają kierowcę do zatrzymania. Po dłuższej chwili, gdy już zajęli miejsca, kierowca pyta głośno: - Czy kogoś brakuje?... Cisza. Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi mężczyzna i mówi lekko bełkocząc: - Nie ma mojej żony... - No przecież - wścieka się kierowca - pytałem, czy kogoś nie brakuje! Na to facet: - Ale mnie jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma...

Facet wraca o 6 nad ranem do domu, po całonocnej libacji alkoholowej. Drzwi otwiera zaspana żona i pyta: - Zakładam, że masz bardzo dobry powód, dla którego pojawiasz się o tej godzinie?! Na co on odpowiada: - Śniadanie, kochanie!

- Syneczku, kim chcialbyś zostac, jak dorośniesz? - Eeeee... mmm... Ogrodnikiem, tato. - Taa... A może kimś innym? - Eeee... uuu... Więc hydraulikiem, tatko. - Kurde, synku, a może jednak kimś innym?! - Noo.. to... To czyścicielem basenów... - Halinaaaaa! W mordę żesz, Jacunio znalazł kasety!

Do kolesia na ulicy podchodzi brudny, skacowany menel i mówi: - Panie, poratuj pan! Zbieram na jedzenie. Daj, pan, trochę grosza! - O, nie! Pewnie zaraz kupisz flaszkę, nie ma mowy! - Skąd! Ja już od dawna nie pije! - Taaak? To pewnie przegrasz w karty! - Panie, ja się brzydzę hazardem! - No to wydasz na kobiety! - Jaaa? Ja jestem wierny mojej babie, naprawdę jestem głodny... Na to koleś: - No to jedziemy do mnie. Żona zrobi kolacje, zjesz z nami. Menel próbuje do końca ściemniać i mówi: - Ale zobacz, pan, jak ja wyglądam, pańska żona mnie nie wpuści, daj pan kilka złotych i już sobie idę. - Jedziesz ze mną. Muszę pokazać żonie, co się dzieje z człowiekiem, który nie pije, nie gra w karty i jest wierny swojej kobiecie!

Mąż wrócił z pracy i zobaczył, jak trójka jego dzieci siedziała przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawiła się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik był zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnych drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał: - Co tu się dzisiaj działo? Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała: - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam? - Tak - odpowiedział z niechęcią. - Więc dziś tego nie zrobiłam.

- Przyjdziesz na mój ślub? - Kiedy? - W piątek. - Z kim się żenisz? - Z tobą. - To przyjdę.



Chłopak proszony przez dziewczynę by się z nią ożenił zgadza się pod jednym warunkiem. - Wezmę z tobą ślub ale pod jednym warunkiem. - Jakim? - Przez całe nasze wspólne życie nie zajrzysz do szuflady w szewce przy łóżku. Dziewczyna oczywiście się zgodziła. Po 25 latach małżeństwa jednak nie wytrzymała i zajrzała do szuflady. Zobaczyła tam dwa jajka i 100 złotych. Gdy tylko mąż wrócił do domu pyta jej się co to ma znaczyć. - Co to są za jajka? - No wiesz za każdym razem kiedy cię zdradziłem to wkładałem do szuflady jedno jajko. Dziewczyna pomyślała sobie, że dwa razy to nie tak źle. - A co to za pieniądze? - No za każdym razem gdy szuflada była już pełna jajek to szedłem na bazar i je sprzedawałem.

Córuś, ty córuś, trza ci za mąż iść! - Oj trza, mamuś, trza! - Tylko pamiętaj córuś, że twój narzeczony mą być: oszczędny, głupi i nieruszany. - Dobrze mamuś, będę pamiętać. Minął jakiś czas i córka przyjeżdża do domu rodziców z narzeczonym z miasta. Zasiedzieli się długo, no i wichura ze śnieżycą na dworze się rozszalała. Matka więc proponuje: - Nikaj nie pojedziecie, prześpita się tutaj. Pościele wam w izbie dwa łóżka. Młodzi zgodzili się na to, więc tak też się stało. Rankiem córka wychodzi z pokoju cała uśmiechnięta. Widząc to matka się pyta: - I jak córuś? Ten twój kawaler oszczędny jest? - Oj mamuś, jaki on oszczędny. Tylko co żeśmy weszli do izby to on mówi Po co mamy brudzić dwa łóżka, prześpijmy się w jednym. - Oj oszczędny jest, córuś, oszczędny. A głupi jest? - Oj mamuś, jaki on głupi!!! Poduszkę zamiast pod głowę to on mi po zadek wsuwa. - Oj głupi, córuś, głupi. A nie ruszany jest? - Oj mamuś, siusiaka to on mial w celafonie jeszcze!

Spotykają się dwaj koledzy. - Franek kto ci nabił takiego siniaka? - Wyobraź sobie, wczoraj wieczorem wyciągam dziewczynę z wody... - I to ona tak cię urządziła? - przerywa kolega. - Nie... Wtedy do łazienki weszła żona...

Kobieta u sexuologa - Co mam robić panie doktorze mąż mnie nie zaspokaja? - Proszę pani, ja mogę coś pani przepisać, ale może znalazłaby pani sobie kochanka. W sumie mąż nie musi o niczym wiedzieć. - Mam panie doktorze, też nie wystarcza. - Droga pani, a gdzie jest powiedziane, że to ma być jeden? - Mam ich dziesięciu i wciąż to za mało. - DOBRZE, przepiszę pani jakieś hormony i za dwa tygodnie przyjdzie pani do kontroli. Kobieta wraca do domu kładzie receptę przed mężem: - Widzisz! .... żadna ku*wa, tylko chora jestem!

Muhammed był znanym ekspertem od dywanów. Przyjaciel poprosił go, aby wycenił mu dywany w sklepie. Za każdy dywan będzie fundował Muhammedowi butelkę wódki. Muhammed dotyka pierwszego dywanu, zamyka oczy i bardzo pewnie mówi: - Perski, XVI wiek, 5000 dolarów - po czym wypija wódkę. Dotyka drugiego dywanu: - Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 10 000 dolarów... Wypija kolejną wódkę. Na drugi dzień budzi się Muhammed w domu, cały poobijany i pyta żonę: - Kochanie, powiedz mi, ale szczerze, co wczoraj, tak naprawdę, działo się ze mną? Na to żona: - To, że wczoraj wróciłeś do domu pijany jak wieprz, w porządku, to, że zapaskudziłeś cały przedpokój, w porządku, to, że załatwiłeś się do umywalki, jeszcze OK, ale kiedy się obok mnie położyłeś, dotknąłeś moich pośladków i wymamrotałeś: ,,Stara mata kokosowa, 5 centów - tego już nie wytrzymałam!

- Dlaczego nie przyjechałeś wczoraj na zlot twardzieli? - Żona mnie nie puściła.

Przychodzi mąż pijany nad ranem, widzi żonę z wałkiem w ręku, i mówi: - Nie, nie, ja tylko po gitarę.