Menu główne
Ciekawe strony

Kawały o żołnierzach

********************************

Komisja wojskowa. - Nowak! - Jestem! - Majtki w dół i pochylić się! Rekrut posłusznie pochylił się i czeka. Lekarz katem oka zerknął i dalej wypełnia formularz - Podnieście jajka! Poborowy pochylony, zacisnął zęby, poczerwieniał, z pod ściany doszedł go delikatny chichot siedzących pielęgniarek. - Jajka podnieście! Zacisną pięści, aż kłykcie pobielały, zsiniał z wysiłku, i ciężko począł oddychać. - Nie mogę! - wycharczał ostatkiem sił. Lekarz popatrzył zza okularów - RĘKOMA!

Jednostka wojsk pancernych. Młodzi żołnierze stoją przy czołgu. Podchodzi do nich dowódca. - Nazywam się kapitan Dyszel. Od dzisiaj jestem waszym dowódcą. - Tak jest panie kapitanie! - Żeby nie było niejasności - co jest najważniejsze w czołgu? - Działo - mówi jeden. - Nie,najważniejszy jest pancerz - rzuca drugi. - Radiostacja jest najważniejsza-krzyczy trzeci. - Bzdura, głupoty gadacie! Zapamiętajcie! Najważniejsze w czołgu, to nie pierdzieć!

Instrukcja wojskowa. Temat: zakładanie umundurowania. 1. Bluza moro - guzikami do przodu. 2. Spodnie moro - rozporkiem do przodu. 3. Buty sznurówkami do przodu. 4. Majtki - pierwszego dnia: obojętnie, drugiego: brązowym do tyłu...

Pewien żołnierz miał bardzo mały interes. Oczywiście sierżant go za to wyśmiewał. Pewnego dnia, żołnierza wezwano na badania skóry. Po badaniach zaprasza go do siebie sierżant: - To wy dzisiaj byliście na badaniach? - Tak jest panie sierżancie, byłem. - I lekarz kazał się do naga rozebrać? - Tak jest panie sierżancie, powiedział, że jestem zdrów jak ryba! - A o huju to ci nic mówił - pyta złośliwy sierżant. - Aa, o panu nawet nie wspomniał..

Wrzesień, rok 1939. Na polskie pozycje nacierają niemieckie czołgi. Widząc to, polski kapitan woła: - Józek! Bierz granat i rozgoń te czołgi! Po kilku minutach Józek melduje się kapitanowi. - Melduję się, obywatelu kapitanie! - Rozgoniłeś czołgi? - Tak jest! - Świetnie! Możesz już oddać granat.

Koszarowy zakład fryzjerski. Na jednym z foteli fryzjer właśnie kończy golić porucznika. - Pan porucznik życzy wodę kolońską? - Eeee, nie, jak tak wonieję, to moja żona myśli, że byłem w burdelu. Na to sierżant z sąsiedniego fotela: - A ja owszem, poproszę, moja żona nie wie, jak w burdelu pachnie.

Kapral mówi do szeregowca: - Masz żetony? - Jasne, stary! - Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A więc masz żetony? - Nie panie kapralu!

Inspekcja w koszarach francuskich: - W jaki sposób zabezpieczacie się przed zatruciem skażoną wodą? - pyta szef inspekcji. - Najpierw gotujemy wodę, panie pułkowniku. - Dobrze, a co potem? - Potem dokładnie filtrujemy - odpowiada zapytany. I dodaje: - I żeby się już całkowicie zabezpieczyć, pijemy wyłącznie wino!

Rodzina wilków ogląda telewizję. Gdy zaczyna się emisja bajki o Czerwonym Kapturku ojciec-wilk mówi do żony: - Wyłącz ten telewizor. - Dlaczego? - Nie cierpię takich krwawych bajek!

W autobusie kichnęła staruszka. - Na zdrowie! - mówi obok stojący żołnierz. - Dziękuję, młody człowieku. Jaki pan uprzejmy! - Bo muszę! Za brak kultury kapral nas codziennie opierdala.

Odbywa się ćwiczenie. Kapral wydaje rozkaz: - Maski założyć. - Maski zdjąć. - Maski założyć. - Maski zdjąć. - Kowalski, czemu nie zdejmujecie maski? - Ale ja już zdjąłem panie kapralu. - Ale morda...!

Kowalskiemu podczas odbywania służby wojskowej umarł ojciec. Pułkownik nie wie, jak ma mu to powiedzieć, a więc powierza zadanie dowódcy, aby to zrobił w jak najbardziej delikatny sposób. Dowódca zrobił zbiórkę. - Baczność, spocznij. Wszyscy, którzy mają ojców wystąp! A Ty, Kowalski, gdzie się pchasz?

Co zrobicie, gdy zobaczycie człowieka za burtą? - pyta oficer majtka podczas inspekcji. - Rzucę mu koło ratunkowe i ogłoszę alarm: "Człowiek za burtą!". - Dobrze! A jeśli rozpoznacie w tym tonącym waszego oficera? - Którego?...

Panienka, pod wpływem "Czterech pancernych i psa", będąc samotną, napisała w ogłoszeniu matrymonialnym: - Poszukuje mężczyzny tak przystojnego jak Grigorij, tak miłego jak Janek, silnego jak Gustlik, odważnego jak Tomek i wiernego jak Szarik. Po miesiącu dostała odpowiedź: - Droga pani, co prawda nie jestem tak przystojny jak Grigorij, miły jak Janek, silny jak Gustlik, odważny jak Tomek i wierny jak Szarik, ale za to... lufę mam jak RUDY!!!

Wykład z fizyki na Akademii Wojskowej. - Wszystkie ciała rzucone do góry spadają na ziemię. To jest prawo ciężkości... - A jeśli spadną do wody? - pyta jeden z kadetów. - To już nie wasza sprawa. Tym zajmie się Marynarka Wojenna.

Sierżant: - Pieprzyliście szeregowy, że umiecie gotować. Coście do cholery gotowaliw cywilu? - Smołę, panie sierżancie



II Wojna Światowa. Oddział niemieckich poborowych po raz pierwszy wyruszył na prawdziwą akcję. Każdy dostał książeczkę "Co zrobić, gdy dowódca zginie". Pech chciał, że dowódca zaiste zginął, a niedoświadczeni poborowi zabarykadowali się w pustym magazynie. Jeden jedyny, który zachował jeszcze resztki rozsądku otwiera książeczkę i czyta: "pkt 1. Uklęknij na oba kolana" zaskoczony wykonuje polecenie. Czyta dalej: "pkt 2. Przeczytaj głośno: Ojcze nasz, któryś jest w niebie..."

Spotkali się dwaj koledzy z wojska i jeden mówi: - Chodź do mnie na wódkę!!! Kolega się zgadza, ale gdy tylko doszli do drzwi mieszkania żona i teściowa okładają je ścierkami... Ale drugi go pociesza: -Stary! Nie bój się... Chodź do mnie na wódkę! Sytuacja się powtarza... Kolega się zgadza, ale jak otworzyli drzwi mieszkania, to żona i teściowa pomagają zdjąc płaszcze, od razu podają kanapki na zakąskę i wódkę. Kolega nie może uwierzyc i się pyta: - Stary! Jak ty je sobie wytrenowałeś? - Otóż po powrocie z wojska, zostałem trenerem piłkarskim i jak kot teściowej nie chciał mi ustąpic miejsca na kanapie to pokazałem mu żółtą kartkę, ale to nie poskutkowało więc pokazałem mu czerwoną kartkę, a i to nie poskutkowało to ja JEB kota przez okno... - No ale co to ma wspólnego z twoją żoną i teściową? - Żona ma już żółtą kartkę, a teściowa czerwoną...

Spotyka się dwóch kolegów: - Gdzie pracujesz? - W odlewni. - Co tam robisz? - Tajemnica wojskowa. - A ile ci plącą? - Dziesięć złotych od bomby, dwa od granatu.

Generałowi urodził się wnuk, więc postanowił wysłać swego adiutanta do szpitala, aby się dowiedział czegoś więcej. Po powrocie generał pyta: - I jak wygląda?! Na to adiutant: - Jest bardzo ładny... Podobny do Pana generała. - Podać więcej szczegółów! - Melduję, że niski, łysy i bez przerwy drze mordę.